Wykurzysko
Marek Dunat


siedząc na mokrej ziemi w miejscu wskazanym
obok odcisku stóp szekspira i stachury
popijając cierpkie wino na wykurzysku
poeta nijaki kontempluje istotę poezji

w wielobarwnym tłumie migocą iluzje natchnienia
w wielojęzycznych pointach i ściśniętych kamieniczkach
przechadzają się nadzy wielbiciele muz
za tło mając lwie grzywy kloszardów

zmartwiony brakiem natchnienia
potykając o oryginalność
nieświadomie odnajduje strofę
w oczach przekupek zwiędłych kwiatach
w dziurawych spodniach chłopaka z gitarą
w natrętnym : poeto szukaj na dworcu
szzzzukaj na dwoorcu
i w tym
że tam jej nie znajdzie

nadchodzi wieczór bardziej niż dotychczas

zasypia wreszcie w mieście nieznanym
kot pastwi się nad złapaną myszą
kruk niewidomy wydziobuje mu serce





Marek Dunat - Niebawem skończy mu sie kupon Dużego Lotka, a zacznie Multilotka. poezja to jego naturalne otoczenie. przywiązany do gór, w nich odnajduje wszystko potrzebne do życia.