|
czyje nieba Zofia Staniszewska Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz. czy zobaczę Tego który stwarza jagody i królika z marchewką wyjmuje z kapelusza na oczach zdumionego księdza Jana spacerującego między drzewami życia czy Boga bogobojnego Hioba Boga kasyn Las Vegas pełnego zakładów z diabłem czy niebo świętego Pawła gdzie kobiety będące odbiciem mężczyzn głosu nie mają czy raj chrześcijańskiego Horacego zatłoczony walecznym rycerstwem ucinającym łby niewiernym Turkom wprawnym ruchem ćwiczonego ramienia czy Eden przebiegłego Jakuba z bezskrzydłymi aniołami skazanymi na drabinę aż do ziemi a może niebo mojej babuchy bielone wiosną jak chata na niebiesko z piecem ulepionym z gliniastego słońca każdy zobaczy raj na miarę swojej wyobraźni tylko ja jak zwykle posieję gdzieś okulary |