|
Matka Michał Prochownik Ten pan kominiarz, co przychodzi do Ciebie mamo, czarny pan, ma tutaj postój techniczny, obsługę czystościową. Zostawia nam na lodówce nalepki po bananach i patrzy tak jakby sobie od zawsze chciał zajrzeć w kąciki własnych oczu i ja widziałam wtedy (nie powiem).
Ale nie daje mi to spokoju – obsługa czystościowa, przecież on też ma dom. Pokazywał mi zdjęcie, swój pokój i ława, meblościanka, haftowany stolik (taki na szydełku). Ma tam buteleczki pełne alkoholi – wszystkie etykietki bardzo kolorowe, nie powiem. I tam siedzi łysiejąc, ciągle w samej koszulce, cielisty (i bez cylindra), a nie czarny jak teraz do obsługi, kiedy Ty jesteś biała. Kąpiesz się wtedy cała pół dnia przed i pół po. Cały dzień jestem sama i zimno i milczę, że mnie nie ma. * * * Mamy tu ciepło, teraz mama jest ciepła – usługa czystościowa, postój techniczny, dziecko. Tak jest dla nas lepiej, to jest nam potrzebne i nie mam innego pomysłu. Miałam, ale nie mam. Ja Ci wszystko opowiem na ucho, samymi wargami, prawie nie dotykając ciszy. On się u nas ociera, po całym tygodniu kominów, tarza się nam po podłodze, po ścianach i po suficie. Uśmiecha się do mnie z sufitu, jak chłopiec z piaskownicy. Boję się tego uśmiechu, ze źrenicą w kąciku, czarną jak węgiel. Nie wiem czemu nie spada, może bo to kominiarz? Ale to nie wszystko (nalepki na lodówce), on potem tarza się po mnie i we mnie dopiero kończy tarzanie. Przeżywam jego każdy dzień i każdy dzień mam wtarty w ciało. Musi być czyste i białe, jak serweta, aby można bezgłośnie postawić filiżankę gorącej kawy z pełnym mlekiem. Powiem Ci skąd się wzięłaś. Nosimy ślady po nim i one już nie zejdą z sufitu i ścian i ze mnie, ale będzie nam ciepło, będziemy mieszkać razem, choć ściany są coraz czarniejsze, będziemy mieszkać razem. Obsługa czystościowa. Postój techniczny. Ilustracja - Sławek Gruca |