|
Wpływ społeczeństwa na Twoją indywidualność! Maciej Ujejski www.glosujmy.org Jak społeczeństwo, w którym żyjemy, otaczający nas ludzie (znajomi, nauczyciele, pracodawcy) wpływają na naszą indywidualność? Warto czasem postawić przed sobą takie pytanie i dobrze je przemyśleć. Przechodząc przez życie nasza osobowość znajduje się pod wpływem ciągłych zmian -rozwija się, kształtuje. Wpływ na to ma bardzo dużo elementów, ale najbardziej skutecznym zdają się być otaczający nas ludzie. Niestety ich oddziaływanie na nas nierzadko przynosi negatywne efekty. Bardzo często jesteśmy przez nich ograniczani, stawiani pod presją, to właśnie dla zaskarbienia sobie ich pozytywnych opinii zmieniamy nasze własne poglądy, dawno wyrobione zdanie. Takie zjawisko jest nieuniknione i prawdopodobnie nikt z nas nie może wyrwać się spod jego oddziaływania (do czasu aż poznamy swoją wartość, uwierzymy w siebie). Chciałbym jednak zaproponować chwilę refleksji nad tym tematem. Dochodzę do wniosku, że badając grupę kilkuset osób zupełnie nieświadomych eksperymentu i sprawdzając czy to, kim są, w jaki sposób postępują, zachowują się w codziennym życiu odzwierciedla ich wewnętrzne prawdziwe przekonania i potrzeby związane z zamanifestowaniem własnego „ja”, to wydaje mi się, że bylibyśmy bardzo zaskoczeni rezultatami. Tylko niewielu z nas potrafi mimo presji społeczeństwa okazywać swoją indywidualność, czy własne zdanie. Niektórzy robią to bardzo ostentacyjnie, powiedzmy (dla przykładu) chodząc nago po ulicy, co spotyka się z ogólną dezaprobatą, zdziwieniem, politowaniem, czy wreszcie gniewem. W tym miejscu jestem w stanie przyznać rację obserwatorom, gdyż chodzenie nago jest formą złamania pewnych powszechnie aprobowanych norm społecznych, choć z drugiej strony to też sposób zewnętrznej ekspresji, często spotykany np. na paradach gejów i lesbijek, czy z różnych powodów organizowanych protestach. Dla kontrastu chciałbym podać inny przykład związany z ostatnim wydarzeniem z dziedziny polityki, jakim były wybory samorządowe. Otóż wstępne wyniki ogłaszane, co kilka godzin w publicznych mediach, sporządzane na podstawie ankietowania osób, które wcześniej oddały głos, mówiły, że partia X zdecydowanie wygra z partią Y. Jednak, co zaskakujące po zakończeniu plebiscytu i stopniowym przeliczaniu głosów sytuacja horyzontalnie się zmieniła: partia Y, która wcześniej na podstawie ankiet straciła wszelkie szanse na zwycięstwo znalazła się zdecydowanie ponad partią X, która w konsekwencji poniosła całkowitą klęskę. Zastanawiając się nad przyczyną tak kuriozalnych wyników, chciałbym wysunąć teorie, iż ludzie, którzy oddali głos na partię Y, pod wpływem powszechnej (nie tylko w mediach, ale pewnie również wśród znajomych, rodziny) dezaprobaty dla swoich poglądów bali się przyznać do prawdziwej odpowiedzi! Czasem pod wpływem takich obserwacji zaczyna mi się wydawać, że świat stanął na głowie. Za normalne przyjmuje się to co powszechne, co powoduje jeszcze większe „znienormalnienie”. Dla przykładu można podać w procentach liczbę osób, które widząc próbę pobicia, czy kradzieży gotowe są zadzwonić pod odpowiedni numer i co ważniejsze zeznać w tej sprawie (będąc świadkiem): 1%? Czy nie powszechnym stało się takie zachowanie? Mając niewątpliwą przyjemność edukacji w państwowej szkole widziałem dużo rzeczy, ale uderza mnie jeden fakt, że po kilku latach przestał być dla mnie dziwny (straszny) widok bójek tuż za szkolnym rogiem, czy kolegów sprzedających „co nie co” za „piętnaście koła”. Rodzice często słyszą „mamo to normalka..”, ale czy normalne to było choćby nawet parę lat temu? Nie hołduję konserwatywnym wartościom, ani przewlekłej stagnacji, lubię rozwój i postęp -fakt, że wszystko się zmienia, ale co będzie dla mnie w takim razie „normalnym” za 20lat? I znowu muszę zakończyć akapit stwierdzeniem, że tak jak w poprzednim ,tak i w tym przypadku rozchodzi się o wpływ społeczny. Bo przecież młody chłopak nie będzie trzymał się wpojonych wcześniej przez rodziców racji, że wygrywa się w życiu głową, a walczy może dla sportu (uprawiając sztuki walki). Jego świat to świat wykreowany przez kolegów, dla których pięści wskazują lepszych, a nie intelekt. Czasem słyszy się, że „jesteś taki i taki” i to nie jest ok ,więc zmieniamy swoją postawę, starając się realizować przedstawione przed nami wymagania. Okazuje się jednak, że to wszystko na nic, bo znowu pojawia się osoba, której coś nie pasuje. Czujemy się wtedy zdezorientowani, nie bardzo wiemy, co tak naprawdę trzeba zrobić, żeby było dobrze. Trzeba się w takiej chwili dobrze zastanowić, co jest dla nas w życiu priorytetem, być może, kto jest dla nas priorytetem i zacząć żyć zgodnie ze samym sobą. Ważne w tym przypadku jest również byśmy przestrzegali pewnych normy, aby nie stać się cynikami i zaczęli być bardziej cywilizowani, a nie ciągle próbowali zmieniać cywilizacje. Zwracajmy też uwagę na właściwe ideały, a nie tylko na krzykliwy trend społeczny. Będziemy narażeni na ostry głos krytyki i nie będzie nam łatwo, ale może wreszcie zauważymy, że nie będąc sobą stajemy się nikim więcej, nikim mniej jak tylko czyimś sługą. |