|
Zacznijmy od podstaw... Justyna Krzywicka www.glosujmy.org Klatka schodowa. Na parterze tablica z ogłoszeniami dla lokatorów, na której pojawiło się nowe ogłoszenie: Prace na tylnym podwórku rozpoczynam w piątek wieczorem i będę kontynuował w sobotę w ciągu dnia. Będę sadził tuje i porządkował zimowy bałagan. Chętnych zapraszam do pomocy. Wykonane zadanie proponuję uczcić zimnym browarem i kiełbaską z grilla. Sobota. Sąsiedzi zbierają się o 8-mej rano. Każdy z łopatą, z grabiami i workami na śmieci. Praca dobiega końca około 13-tej. Zamiecione podwórko zieleni się nowymi roślinami, a trzech sąsiadów klepie się z satysfakcją po plecach. W rękach piwo, w powietrzu zapach smażonej kiełbasy. Gdzie przebiega granica między dbaniem o swoją własność a ‘odpowiedzialnością obywatelską’? Po 20 latach życia na antypodach wróciłam do ojczyzny z nadzieją, że opowiadania rodziców o pomocy i współpracy sąsiedzkiej potwierdzą się. Rzeczywiście, fenomen „sąsiedzkości”, którym byłam karmiona od dziecka okazał się autentyczny. Polska klatka schodowa jest naturalną sceną, na której podejmujemy „działalność obywatelską”. Mamy swoich ulubionych sąsiadów, którym zostawiamy klucze i zlecamy podlewanie kwiatków, gdy wyjeżdżamy na dłużej, mamy od kogo pożyczyć parę złotych, gdy pustka w kieszeni lub szklankę mąki, gdy akurat zabraknie do ciasta. Znamy się i wiemy kto ma rozwydrzone dzieciaki, kto upierdliwego psa, kto pali na schodach, a kto jest żandarmem porządku na osiedlu. Łączy nas klatka, którą wszyscy wracamy do swoich mieszkań - mały mikrokosmos odpowiedzialności i praw. Wystarczy tylko przenieść tę ideę za drzwi budynku, na ulicę, do sąsiedniego parku, na osiedle. Fenomen polskiego sąsiedztwa daje nam mocne podstawy, aby być silnym społeczeństwem obywatelskim, takim, które nie tylko czerpie z praw i przywilejów, ale takim, które aktywnie działa. |