Moralność czasu niepokoju
Sebastian Chosiński


"Spokojny Amerykanin" to prawdziwie międzynarodowa - by nie rzec wręcz: internacjonalistyczna - produkcja. Film nakręcił australijski reżyser (Philip Noyce) za amerykańskie pieniądze (firma Miramax) na podstawie powieści brytyjskiego pisarza (Grahama Greene'a) w Wietnamie (głównie w dwóch największych miastach tego kraju: Ho Chi Minh i Hanoi), zaś jedną z głównych ról zagrał aktor rodem z byłej Jugosławii (Rade Serbedzija, w "liście płac" określony jednak jako "Sherbedgia" - zapewne po to, by łatwiej było wymówić jego nazwisko).
Graham Greene w Polsce kojarzony jest przede wszystkim jako pisarz katolicki, taką łatkę przyklejono mu już w latach 60. i przekonanie to w dużej mierze pokutuje po dziś dzień; tymczasem jest on znany również jako autor znakomitych - podkreślam: znakomitych! - powieści sensacyjno-szpiegowskich, spośród których na szczególną uwagę zasługują: "Pociąg do Stambułu", "Ministerstwo strachu", "Trzeci człowiek" i "Czynnik ludzki". Książki Greene'a wyróżniają się przede wszystkim doskonałą narracją, co czyni z nich niemal gotowe materiały na scenariusze filmowe. Nic więc dziwnego, że zdecydowana większość powieści Brytyjczyka doczekała się już ekranizacji; niektóre - jak chociażby adaptacje dwóch ostatnich z wymienionych powyżej, autorstwa odpowiednio Carola Reeda i Otto Premingera - wpisały się na trwałe do historii kina. Czy podobnie będzie ze "Spokojnym Amerykaninem"?
Chociaż w powieści również wyeksponowany został wątek szpiegowski, to jednak zaliczyć ją należy - wraz z "Kapitanem i wrogiem" oraz "Naszym człowiekiem w Hawanie" - do nurtu książek psychologicznych w twórczości Greene'a. Wydarzenia rodem z książek sensacyjnych służą tutaj jedynie za tło, punkt odniesienia, który pozwala autorowi - dla dobra fabuły i dramaturgii - postawić swoich bohaterów w sytuacjach moralnie dwuznacznych. Film Philipa Noyce'a podąża tym tropem, jest bowiem dość wierną adaptacją książki. Akcja rozpoczyna się w Sajgonie w roku 1952. Wietnam ogarnięty jest wojną domową; teoretycznie władzę w kraju sprawują jeszcze Francuzi, ale już za dwa lata poniosą oni dotkliwą klęskę w bitwie pod Dien Bien Phu, która na dobre zakończy ich panowanie w tym rejonie Azji i zmusi do wycofania się z Indochin. Porażka "żabojadów" równać się jednak może automatycznemu przejęciu władzy przez komunistyczną partyzantkę popieraną przez prezydenta Demokratycznej Republiki Wietnamu Ho Chi Minha, na co z kolei zgodzić nie mogą się Amerykanie. Oficjalnie jednak Stany Zjednoczone zachowują jeszcze neutralność… Głównym bohaterem jest starzejący się angielski dziennikarz Thomas Fowler (w tej roli, jak zawsze doskonały, Michael Caine) - korespondent "London Times", który w Wietnamie przebywa od kilkunastu lat. Choć ma w Londynie żonę, praktycznie nie utrzymuje z nią żadnego kontaktu, od dziesięciu lat związany jest bowiem z piękną Wietnamką Phuong (Do Thi Hai Yen). Spokój ich szczęśliwej egzystencji zakłóca jednak pojawienie się "tego trzeciego" - tytułowego "spokojnego Amerykanina", którym okazuje się być, znacznie młodszy i przystojniejszy od Fowlera, Alden Pyle (Brendan Fraser). Oficjalnie pełni on funkcję konsultanta medycznego Misji Wsparcia Ekonomicznego… Ale kim jest w rzeczywistości?
Osią fabularną filmu jest pojedynek dwóch silnych mężczyzn (Fowlera i Pyle'a) o kobietę (Phuong) - pojedynek, w którym żaden z nich nie cofnie się przed zagraniem nie fair czy też kłamstwem. Gdyby jednak całość do tego jedynie się sprowadziła, byłby "Spokojny Amerykanin" co najwyżej godnym uwagi melodramatem. Tymczasem znacznie ważniejsze zdaje się być niewidoczne na pierwszy rzut oka "drugie dno", czyli konflikt moralny pomiędzy rywalizującymi mężczyznami, który w zasadzie sprowadza się do próby odpowiedzi na dwa pytania: Do czego można posunąć się w walce o wolność? oraz: Czy szczytne ideały mogą usprawiedliwić zbrodnię? Pytania stare jak świat. Wciąż jednak aktualne, albowiem po dziś dzień nikt nie udzielił responsu satysfakcjonującego wszystkie strony "konfliktu". Fowler - człowiek starej daty, obarczony idealistycznym światopoglądem - nie może pogodzić się ze sposobami działania Pyle'a, który - w myśl zasady Machiavellego - gotów jest dążyć "po trupach do celu". Tyle, że cel jest mimo wszystko wzniosły!… Konflikt brytyjskiego dziennikarza z podejrzewanym przezeń o działalność wywrotową Amerykaninem jest w zasadzie konfliktem dwóch moralności, dwóch światów; Phuong zaś staje się symbolem całego Wietnamu, bo w rzeczywistości przecież nie o nią walczy Alden.
Caine znakomicie zagrał postać dziennikarza. Jego Fowler to bohater zarazem tragiczny, ale i heroiczny, bo z góry niejako skazany na porażkę, a jednak nie poddający się do ostatniej chwili. Chociaż nie jest w stanie skutecznie stawić czoła młodszemu rywalowi, podejmuje wyzwanie, godząc się na zapłacenie najwyższej ceny. Swoją klęskę pieczętuje w momencie, gdy postanawia przyjąć narzucone mu reguły gry; postępuje wówczas wbrew sobie, co w efekcie prowadzi do tragicznego finału. Fowler - narrator powieści i filmu - mówi w książce: "W moim świecie jedyną wartością absolutną była śmierć. Po stracie życia nie ma obawy żadnych innych strat. (...) Śmierć jest o wiele pewniejsza niż Bóg, wraz ze śmiercią kończy się codzienna obawa, że umrze miłość. Niknie koszmarna perspektywa znużenia i obojętności". I właśnie te słowa starego dziennikarza, które notabene w filmie nie padają, wydają się być kluczem do zrozumienia jego postawy nie tylko wobec życia, ale także wobec Pyle'a i Phuong. Fowler rozumie i wie znacznie więcej, ale w żaden sposób nie jest w stanie zapobiec nadciągającej katastrofie. Poza tym tak naprawdę nie jest do końca przekonany, które wyjście z sytuacji okaże się… mniej tragiczne.
Na tle Caine'a Brendan Fraser wypada trochę blado. Jest co najwyżej poprawny. O ile bowiem w powieści Pyle budzi sympatię czytelnika, który gotów jest nawet z nim się utożsamiać, o tyle w filmie od pierwszej do ostatniej minuty nie mamy raczej wątpliwości, po której stronie konfliktu ulokować swoje serce. Może to świadomy zabieg scenarzysty, a może - i to boleśniejsza dla twórców hipoteza - klasyczny błąd w obsadzie aktorskiej?… Warto jeszcze wspomnieć, iż film ten kręcony był w Wietnamie, na ulicach dwóch jego największych miast - stolicy Hanoi oraz Ho Chi Minh (czyli dawnego Sajgonu). Ważna to informacja, albowiem po raz pierwszy od zjednoczenia państwa pod egidą komunistów, władze zdecydowały się na wpuszczenie do kraju ekipy filmowej z Zachodu. Na pewno na ich pozytywną decyzję miał wydźwięk powieści Greene'a i co za tym idzie filmu Noyce'a - może nie otwarcie, ale jednak antyamerykański.


Tytuł: Spokojny Amerykanin (The Quiet American)
Występują: Michael Caine, Brendan Fraser, Do Thi Hai Yen, Tzi Ma, Rade Serbedzija
Reżyseria: Philip Noyce
Scenariusz: Christopher Hampton
Zdjęcia: Christopher Doyle
Muzyka: Craig Armstrong (oraz Guy Gross)
Produkcja: USA, Australia, Wietnam (2002)
Czas trwania: 101 min.