Łukasz Loskot Moja walka Myślą mową uczynkiem i zaniedbaniem jak wszelkim członkiem swego ciała By odleciała w najświętszą niepamięć najpoważniejsze poczynię starania Kreatywność sępa wierna każdej nocy z coraz to większą precyzją pozbawia mnie wątroby Przypływ psim językiem liże chore stopy Myślałem, że jasno widzę pod lateksowym podbiciem powiek Żadne ze słów nie należało do mnie Podwładny jest zobowiązany wykonać rozkaz nie biorąc odpowiedzialności za zbrodnie przełożonych Wychylam rozwarty pysk ponad taflę wody połykając przelatujące gwiazdy do całkowitego zaćmienia zdarzeń Łam mnie, więc nadal tak jak łamie się kość nie zawracając głowy sumieniem którego nie da się zrozumieć