nanizujesz na palce koraliki różnego krzewu
wyblakłą wonnością
po 10
wydłubujesz z mózgu tajemnicę
wszystko się kiedyś kończy
ręce którymi nie ukradniesz z nim koni
doświadczasz zaciskaniem sznura
z zawsze będziesz dla mnie ważna
paciorki kapią modlitwą
Isadory
wśród błękitnych zasłon
w greckich tunikach
stajemy przed wami
przejrzystość tkaniny
odsłonia muzykę ciała
zapamiętujecie się w nas
płacicie niebezpiecznym szalem