Ktoś obcy
Łukasz Loskot


Na wizerunku Dalajlamy
mój współlokator dzieli kreskę
Mamrocząc cicho pod nosem
że rzeczywistość nie istnieje

Odchylam do tyłu głowę i słyszę jak miasto się rusza
W uszach kipi mi księżyc

Potem są już tylko ulice
Zaspane kluby i witryny
Kraków zjada nas po kawałku
z każdym hejnałem

Potrafimy mówić tylko o sobie
O tym co chcielibyśmy odnaleźć
i jak to wielkie ma znaczenie
dla reszty cywilizowanego świata

Miejmy nadzieję
że do rana się zestarzejemy