|
Let it come down Sławomir Kuźnicki niech spadnie niech pada niech lunie z cebra z wiadra z góry niech się rozpocznie i zaraz potem skończy niech będzie tylko początek i koniec i nic absolutnie nic pośrodku niech to pośrodku będzie błyśnięciem ostrza prędkością światła mrugnięciem powieki niech spadnie niech pada niech zabije najpierw obowiązek potem zabawa praca przed przyjemnością i nic absolutnie nic pośrodku i to nic nie będące nawet ułamkiem świata nawet mrugnięciem powłoki aksamitnym wnętrzem czerwieni niech spadnie niech pada niech przyjdzie co ma przyjść najgorszego najlepszego nijakiego absolutnie i dogłębnie nijakiego lecz przeszłość nie jest nijaka zdewaluowały się za to pytania typu who killed mr moonlight i czy uda nam się zapomnieć niech spadnie niech pada niech uda nam się zapomnieć niech woda zmyje wypłucze wypali niech forma niech znaczenie i nic absolutnie nic niech pan księżyc rozpocznie akty zemsty niech pan księżyc rozpocznie procesy przebaczenia niech więc spadnie niech pada na fabryki na kościoły na głowy niech popłynie głównymi ulicami arteriami niech nie zostanie nic absolutnie nic pomiędzy wodą a prawdą niech pan księżyc ponownie rozbłyśnie niech pan księżyc zamilknie na wieki it will be rain to-night Sławomir Kuźnicki ur. 1978 w Oleśnie; poeta, krytyk literacki, tłumacz, redaktor pisma literackiego „Red.”; wydał dwie książki poetyckie, m.in. Drzwi przez głowę (2003), niebawem ukaże się jego trzeci tom wierszy pt. "Geometria wody"; ostatnio publikował w „Odrze”, „Studium”, „Pograniczach”, „[fo:pa]”, „Frazie”, „Akcencie” i „Red.zie”; mieszka i pracuje w Opolu. |