|
Widok ze szczytu Araratu Sebastian Chosiński Jesteś jak świadomość zdarzeń tragicznych a nieodwracalnych. Pies skamlący u progu. Trędowaty który wyciąga dłoń z prośbą o jałmużnę ciała. Pod pozorem miłosierdzia ogłaszam wyrok. Nie-potępienia. Wracasz do czyśćca. Tu na Ziemi. Po raz wtóry oblegasz mury Canossy. Bierzesz kąpiel w oświęcimskiej łaźni. Fałszujesz dane o pochodzeniu bo wolność nie dla patrycjuszy umysłu. Gra stara jak świat i plebejska nie jak szachy. Rozłupujesz o mur twardy orzech zgryzoty. Strumieniami rozpływają się jądra ciemności – za którym podążysz w poszukiwaniu przeznaczenia? Pod jakim sztandarem? Z wirtualnego piekła do nieba droga powiedzie ugorami rzeczywistości. Jeśli nie zdążysz przed zmrokiem, pochłonie cię własny cień. |