KLISZA IX – OCZEKIWANA
Zbigniew Wojciechowicz


mojej żonie – Kasi

czekając na twoje istnienie
próbujemy
przysunąć się do siebie
zmniejszyć ciemną odległość nocy
by trwać na wyciągnięcie rzęs
nasłuchiwać pod skórą twojego oddechu

próbujemy
patrzeć trochę dostojniej
o wiele dokładniej wkładamy buty
i owijamy się szalikiem

jak dawniej jednak
siedzimy długo przy wieczornej herbacie
i milczymy
o czym chcemy pomilczeć



KLISZA XII – PORANNA
Zbigniew Wojciechowicz


Ewie

najczęściej
przychodziła wczesnym rankiem
owinięta mgłą
siadała przy kawie
przytulając się
do pieca filiżanki
mówiła o swoich marzeniach
skrzętnie notowanych w zeszycie
o planach na jutro
tych samych co wczoraj
zapominała na chwilę
o kolorze płótna

śniła