Wyobraź sobie puszkę po landrynkach - okrągłą, wysoką, zmatowiałą, na przykład żółtą w czerwony wzorek, przybrudzoną. Taka puszka może pochodzić z lat sześćdziesiątych XX wieku i zazwyczaj z tamtych lat pochodzi. Zwłaszcza jeśli ty jesteś małą dziewczynką rocznik 72.
Napełnij tę puszkę guzikami, mniej więcej do trzech czwartych wysokości - muszą to być guziki różnej wielkości i maści. Trochę dużych, do męskich palt, poważnych. Trochę takich do damskich płaszczy, też niemałych, prążkowanych na przykład, żłobionych, z ciemnej masy perłowej, szarych, burych, w sumie smutnych. Trochę średnich, takich do garsonek i bluzek, w różnych kolorach, niektóre z nich bywają w zupełnie szalonych kształtach – ale to tylko dobrze, bo trzeba rozruszać to towarzystwo. Weź też szczyptę tych maleńkich, do koszul, takich zwyczajnych, białych, nieśmiałych, zawsze zbyt skromnych. Nie może też zabraknąć guzików do ubranek dziecięcych. Na takim guziczku, niezbyt dużym, ale też niezbyt małym, bo przecież muszą dać sobie z nim radę małe rączki, może wyrastać grzybek - muchomorek zazwyczaj. Może też wdzięczyć się koteczek. Albo krasnoludek.
Taką właśnie puszkę napełnioną guzikami można znaleźć często u sąsiadki babci. U tej, u której babcia zostawia cię na chwilę, kiedy musi po coś skoczyć do sklepu i niekoniecznie chce, abyś się jej plątała pod nogami.
Sąsiadka nazywa się Maciakowa. Pani Maciakowa. Jest bardzo stara i mała. Powolniejsza od babci. Chodzi po domu w stylonowym fartuszku, w kolorze nieokreślonym. W kuchni ma piecyk węglowy, na którym zawsze stoi rynienka z wodą. Z pokrywką. Po co komu ta woda w rynience? Ano na przykład po to, żeby umyć naczynia.
Pani Maciakowa jest krawcową i ma maszynę do szycia z wielkim pedałem. Dorabia sobie do emerytury - można u niej wszystko skrócić, zwęzić, podszyć, obszyć, doszyć, a nawet uszyć powłoczkę, czy prześcieradło. Albo fartuszek do poloneza w przedszkolu.
Pani Maciakowa przesiaduje w kuchni, choć ma jeszcze dwa pokoje. W większym stoją dwa wielkie małżeńskie łóżka – na jednym z nich sypiał kiedyś Pan Maciak, który umarł od chowania tabletek pod poduszkę. W mniejszym co jest, nie wiadomo, bo jest zawsze zamknięty i nawet się w nim nie pali zimą.
W łazience Pani Maciakowej urządzone jest wszystko bardzo po staroświecku - nie ma umywalki i ręce trzeba myć nad wanną, jest spłuczka z łańcuszkiem i żeliwny bojler na wodę z paleniskiem. U babci jest zupełnie inaczej, bo babcia zrobiła sobie centralne. Centralne to nie byle co – o tym się mówi i rozmawia - i to robi na sąsiadkach spore wrażenie.
Pani Maciakowa w całym domu ma jedną jedyną książkę. (Babcia nie ma żadnej.) Ta książka to poczet królów i książąt polskich – tak naprawdę to nie jest książka, tylko zbiór kart - po jednej stronie jest biało-czarny portret władcy, a po drugiej tekst. Na razie nie umiesz czytać za dobrze, ale Pani Maciakowa bezbłędnie nazywa królów (choć Babcia twierdzi, że ona w ogóle nie umie czytać) - ten to Chrobry, a ten to Odnowiciel, a ten Walezjusz… Walezjusz – oto imię godne króla.
Siedzisz u Pani Maciakowej zawsze na tym samym krześle, bokiem do stołu - ona pedałuje na maszynie, coś tam sobie mamrocze pod nosem, gra radio, a ty siedzisz przy stole - i bawisz się guzikami.
Puszką można potrząsnąć - leciutko, aby-aby, i wtedy guziki delikatnie szemrzą, a można i z całej siły - wtedy dudnią! Ale znacznie przyjemniej jest guziki rozsypać na stole. Guziki są gładziutkie, miłe w dotyku - jak mydełko krawieckie Pani Maciakowej (mieć takie mydełko!...). Przyjemnie jest chociażby zwyczajnie międlić dłonią w tych guzikach - w puszce, czy już w takich rozsypanych na stole. Można guziki ułożyć według wielkości. Albo według kolorów, od najjaśniejszego do najciemniejszego. Według kolorów jest trudniej, bo trafiają się guziki wielokolorowe, a nie lubisz przecież kategorii niedookreślonych. Niechby gdzieś w końcu zapanował ład absolutny i dało się coś uporządkować do końca... Więc łatwiej, zdecydowanie łatwiej jest układać guziki według wielkości. Można też poszukać guzików do kompletu. Zdarzają się całe komplety albo nawet komplety kompletów. Zestaw dużych guzików i małych dokładnie takich samych. Rodzice i dzieci. Za dużo wszakże rodziców....
Guzików nie można dostać na zawsze. Można je pożyczyć – i to nie na zbyt długo, i to tylko do babci na górę, a nie do rodziców do bloków. I trzeba szybko oddać, bo Pani Maciakowa może w każdej chwili potrzebować któryś do czegoś przyszyć. Choć guzików nie ubywa. Ani nie przybywa.
Aleksandra Kukuła – ur. 1972 w Ozorkowie koło Łodzi, od wielu lat mieszka w Warszawie. Autorka fotokomiksu www.pso-ko-ty.blog.pl. W pisaniu i w życiu nieufna wobec wykrzykników i wielokropków, których sama jednakże często nadużywa.